Wielka Sobota to czas ciszy i trwania przy grobie Pańskim, to moment, w którym mamy sobie uświadomić, że trwając w grzechu, już spoczywamy w grobie i tylko Ten, który teraz w nim leży, ma moc, abyśmy mogli powstać z naszych grobów.
Według wskazań Kościoła Liturgia Paschalna powinna rozpocząć się po zachodzie słońca w sobotni wieczór, aby już wprowadzić nas w czas i tajemnicę wydarzeń pierwszego dnia tygodnia tzn. niedzieli.
Normalnie składa się ona z czterech pięknych i symbolicznych części, które dotykają sedna życia chrześcijańskiego.
Pierwszą jest liturgia światła rozpoczynająca się poza murami świątyni, gdzie celebrans święci ogień, a potem naznacza świecę paschalną znakiem krzyża, literami greckimi Alfa i Omega oraz ranami Chrystusa. Potem zapala paschał i dzieli się światłem z wiernymi. Gesty te wyjaśnia Orędzie Wielkanocne, które oznajmia że Chrystus wchodząc w ciemności śmierci, staje się jej światłem i wyzwoleniem każdego z nas.
Drugą stanowi liturgia słowa. Tego dnia najbardziej rozbudowana opisuje cała historię zbawczą od stworzenia świata aż po przyjście Chrystusa i jego dzieło odkupienia.
Trzecią jest liturgia chrzcielna. Ona przypomina nam wierzącym, że zanurzenie w wodzie chrztu wprowadza nas w śmierć, a potem ożywia w zmartwychwstaniu Jezusa.
Kończymy liturgią eucharystyczną, która jest najważniejszą w całym roku. Wraz ze zmartwychwstałym spożywamy posiłek, który jest zapowiedzią uczty niebieskiej.
Tak to wygląda normalnie, jednak moment jaki przeżywamy okrada nas i z poświęcenia ognia na zewnątrz kościoła i z błogosławieństwa wody chrzcielnej.
My, ludzie, nie potrafimy sobie poradzić w ciemnościach bez światła, a w codzienności bez wody. Ich brak powoduje najpierw zagubienie, a potem śmierć.
Niech to nas pobudzi do jeszcze większego wysiłku, byśmy kierując naszym życiem, ciągle pragnęli wpatrywać się w to jedno prawdziwe światło, którym jest Chrystus, a nie poszukiwali błyskotek, które tylko nas mamią i zwodzą. Niech ta noc rozpali w nas chęć powrotu do tego, co stanowi fundament – naszego chrztu – byśmy mogli w duchu i prawdzie świadczyć o dobroci i miłości Boga pośród braci i sióstr.
Wigilię Paschalną kończy procesja rezurekcyjna, kiedy to wybrzmiewa radosne „Tedeum” i Alleluja.
W tę noc niech nasz Pan rozjaśnia wszystko, co jest mrokiem, a znamię chrztu, który nosimy w sobie, wyzwoli w nas ogromną radość, aby śpiew Alleluja nie był tylko cichym pomrukiem, ale potężnym głosem rodzącym nas do nadziei i nowego życia.
Tego moi Kochani nam wszystkim życzę.
Ks. Maciej